Facebook
herbGmina Wolin
Jomsborg
Legendarna Stolica Wikingów
23 lis 2018

Jubilatka z rodzinąJulianna Herdzik urodziła się 25 listopada 1928 roku we wsi Krajno w powiecie kieleckim jako piąte dziecko Katarzyny Rutkowskiej z Tosnowców i Stefana Rutkowskiego. Imię otrzymała dla upamiętnienia starszego dziecka państwa Rutkowskich Juliana, który zmarł w wieku niemowlęcym.

Ziemia kielecka stała się ziemią najbliższą dla Michała Rutkowskiego, dziadka pani Julianny, potomka niezamożnej rodziny szlacheckiej, która zubożała w wyniku zmian społeczno-politycznych po  powstaniu styczniowym 1863 roku. Niewielkie oszczędności pozwoliły na to, by u podnóża Gór Świętokrzyskich, w dawnych dobrach biskupa krakowskiego Bodzanty, nabyć kilkanaście mórg pola. Dziadek pani Julianny wyuczył się kowalstwa i jak byśmy dzisiaj powiedzieli- świadczył usługi dla okolicznych rolników.  Kielecka ziemia – jakże bogata silą swoich mieszkańców, siłą patriotyzmu. Tu uczył się miłości do „ziemi najbliższej” Stefan Żeromski (też potomek zubożałej szlachty), którego tata pani Julianny widywał, gdy ten- już jako początkujący pisarz- przyjeżdżał do ciotki Antoniny Janowej Saskiej, do wsi Górno. W twórczości autora „Ludzi bezdomnych” wiele jest informacji o tej ziemi i jej mieszkańcach. Żeromscy byli blisko związani z tutejszym ludem, nie przypadkiem o panu Wincentym Żeromskim (ojcu pisarza)- mawiano „stokrotny pan”.

Tata pani Julianny wiele lat służył w wojsku carskim (nie z wyboru, lecz z konieczności). Wydarzenia rewolucji 1905 roku ułatwiły mu ucieczkę z wojska, ale długo musiał się ukrywać, bo carska policja nie dawała za wygraną. Wojskowe doświadczenia (mimo wszystko) wydały owoce w czasie wojny. Dom państwa Rutkowskich to punkt kontaktowy „Jędrusiów” - tak Niemcy nazywali partyzantów. Tu często przychodzili partyzanci, tu konserwowano broń i w miarę możliwości naprawiano ją, tu wreszcie odprawiano żołnierzy września 1939 r., dawszy im uprzednio cywilne ubrania. Wspominamy o tym, bo to kształtowało postawę patriotyczną rodziny, w tym także postawę pani Julianny.

Wojenne losy jubilatki (w tym roku kończy 90 lat) nie są niczym wyjątkowym, bo stały się udziałem całego pokolenia. Może jedynie warto wspomnieć o zdarzeniu traumatycznym, kiedy to na oczach trzynastolatki Niemcy zabili jej kuzyna. Przyjechał z Warszawy odwiedzić rodziców i miejski strój różniący go od strojów tutejszych ludzi stał się przyczyną jego śmierci. Może złoczyńcom kojarzył się z „Jędrusiami”, których się zresztą bardzo bali i nigdy nieduży oddział okupanta nie zapuścił się w głąb Puszczy Jodłowej.

Na Ziemię Wolińską przyjechała pani Julianna wraz z rodziną w 1948 roku. Zamieszkali we wsi Laski (dziś Laska). W 1950 roku wyszła za mąż za Władysława Herdzika. Urodziła pięcioro dzieci, wychowała je - tu zacytujmy słowa piosenki W. Młynarskiego – „jak umiała”. Pozostaje nam mieć nadzieję, że jej dzieci przydadzą się społeczeństwu, wniosą do niego jakiś element dobra. Jubilatka zwykła mawiać, że pracowała, by dni Bożych nie marnować. Ci, którzy ją znają, wiedzą, że nie kłamie.

 

Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia